Рубрика: Rocznica

Здесь публикуются годовщины чего либо

Pamięć, która trwa. W 5. rocznicę odejścia Reginy Szyszko

Pamięć, która trwa. W 5. rocznicę odejścia Reginy Szyszko

Dziś mija dokładnie 5. rocznica, odkąd odeszła od nas śp. Regina Szyszko — założycielka Związku Polaków w Sankt Petersburgu oraz RSO „Kongres Polaków w Sankt Petersburgu”. Wybitna działaczka polonijna, kobieta o wielkim sercu и niezłomnej energii, dla wielu из нас pozostanie w pamięci jako uosobienie najlepszych tradycji narodowych nad Newą.

Odejście Pani Reginy zamknęło pewną epokę, ale Jej dzieło nie zostało zapomniane. Wpoiła Ona swoim współpracownikom i wychowankom bezcenną cechę — umiejętność trwania, mrówczej pracy i działania w każdych, nawet najtrudniejszych warunkach. Dzisiejszy Kongres Polaków, kontynuując Jej misję pod przewodnictwem Jej córki Lilii, jest żywym dowodem na to, że rzucone przez Nią ziarno wydało piękny i trwały owoc.

W tym szczególnym dniu ogarnijmy śp. Reginę Szyszko naszą wdzięczną pamięcią i modlitwą. Cześć Jej pamięci!

Chcąc przybliżyć Państwu fenomen tej niezwykłej postaci, Jej kresowe korzenie oraz nieoceniony wkład w odrodzenie petersburskiej Polonii, przypominamy wyjątkowy list kondolencyjny i osobiste wspomnienie. Ten głęboki, historyczny i niezwykle trafny tekst, nadesłany w czerwcu 2021 roku, wyszedł spod pióra bliskiego przyjaciela naszej wspólnoty — pana profesora Hieronima Grali, wybitnego historyka i byłego Konsula Generalnego RP w Sankt Petersburgu.

Zapraszamy do lektury poniższego szkicu, który najlepiej oddaje ducha i wielkość dzieła śp. Reginy Szyszko:

Pamięć, która trwa. W 5. rocznicę odejścia Reginy Szyszko

Przed kilkoma dniami odeszła Pani Regina Szyszko – postać dla petersburskiej Polonii znacząca i ważna, która od wielu dziesięcioleci lat odciskała przemożne piętno na poczynaniach i aktywności polskiej diaspory nad Newą.

Miałem zaszczyt znać Ją ponad 20 lat, współpracować z Nią, a niekiedy nawet spierać się zaciekle w rozlicznych fundamentalnych kwestiach (czymże byłoby życie polonijne bez sporów między rodakami …. ), ale przede wszystkim miałem dzięki Niej możność zetknąć się z fenomenem kresowej polskości nad Newą, z żywą kontynuacją tej długiej i pięknej, chociaż niełatwej i nierzadko tragicznej  tradycji „pielgrzymstwa polskiego” w Rosji. Miałem zatem szczególną okazję, dla historyka bezcenną, dotknąć zjawiska, znanego mi wcześniej tylko z literatury i wykładów moich Mistrzów.

Różne bywały korzenie petersburskiej Polonii, zróżnicowane były drogi prowadzące Polaków nad Newę, nierzadko przecież wbrew ich woli. Kolejne pokolenia rodaków wrastały w pejzaż Północnej Stolicy, i budowały nad brzegami Newy swój mały polski świat na podobieństwo wyobrażonej ojczyzny przodków. Różne generacje, wywodzące się z rozlicznych zakątków Rzeczypospolitej, miały na to swoje własne pomysły, przenosiły tutaj swoje regionalne doświadczenia i środowiskowe nawyki. Spierano się zatem między sobą bezustannie, nierzadko bardzo zaciekle, o to jaka ma być Polonia w kulturalnej stolicy Rosji, owa społeczność, która przecież tradycyjnie była zawsze najliczniejszym i najaktywniejszym  polskim środowiskiem w tym kraju, ze świetnymi tradycjami kulturalnymi, z ogromnym dorobkiem i dostojną metryką.

Spory takie uzewnętrzniły się także w petersburskim środowisku polonijnym, odradzającym się żywiołowo  wraz z nastaniem pierestrojki i przemianami w Polsce, które przyniósł pamiętny rok 1989.  Ich następstwem stało się powołanie do życia – obok wpływowego SKO Polonia, organizacji, której ogromne zasługi w odrodzeniu instytucjonalnego życia polonijnego nad Newą nie podlegają wątpliwości – Związku Polaków, stworzonego przez Reginę Szyszko i grupę jej zwolenników, którym bliższa była inna formuła działalności, bardziej rygorystycznie odnosząca się do kwestii ideowych i światopoglądowych, a przede wszystkim odwołująca się do innych tradycji i form życia polonijnego. Nie czas i miejsce wspominać tutaj przyczyny rozejścia się obu środowisk, natomiast z satysfakcją skonstatować należy, iż w chwili obecnej owe przebrzmiałe spory nie wywierają już większego wpływu na życie polonijne, co pozwala mieć nadzieję, iż przedstawiciele obu organizacji poszli za mądrą radą Cypriana Kamila Norwida i wreszcie zaczęli „różnić się pięknie i mocno”.

Z perspektywy kilku dziesięcioleci istota owych podziałów nie wydaje się już tak znacząca,  a można nawet zaryzykować tezę, iż ostatecznie bardziej wzmocniły one, niż osłabiły środowisko polonijne, zapewniły różnorodność działań, uwolniły swoistą konkurencję, wreszcie – zapewniły całemu polonijnemu środowisku większą odporność wobec nowych wyzwań. Niemniej, warto przypomnieć dzisiaj, właśnie w kontekście powszechnie uznawanych zasług Pani Reginy, pewien wątek spośród zarzutów, podnoszonych wówczas wobec niej i jej adherentów. Otóż usłyszałem niegdyś od ważnej osobistości życia polonijnego opinię o Związku Polaków, nie pozbawioną nuty lekceważenia: „Przecież sam Pan widzi, Panie Konsulu, oni są tacy …. zaściankowi”. Ponieważ jestem przede wszystkim historykiem, pomyślałem wówczas, iż ta krytyczna opinia w istocie rzeczy tutaj, nad Newą, nabiera zupełnie innego znaczenia niż w potocznej polszczyźnie, i nie może być postrzegana jako zarzut. Bo czymże jest ta inkryminowana „zaściankowość” owej petersburskiej Polonii z kresową metryką? Co zawiera w sobie to pojęcie? Jeśli odwołuje się do tradycji tych polskich środowisk na wschodnich rubieżach dawnej Rzeczypospolitej, owej licznej szlachty zagrodowej, która wedle słów Władysława Syrokomli „krzywo pisze, prosto orze”, a która była prawdziwą ostoją polskości i tradycji narodowej, to przecież wypada jedynie skłonić głowę z należnym szacunkiem! Czy przyszłoby nam do głowy mówić z przekąsem o nadniemeńskich Bohatyrowiczach z powieści Elizy Orzeszkowej, iż są „zaściankowi”!? A przecież z tej właśnie nadniemeńskiej krainy, z Grodzieńszczyzny, wiodła swój ród nasza Pani Regina! Ponad wszelką wątpliwość była ona wierną depozytariuszką patriotycznej tradycji swych przodków – owych Obuchowiczów i Tołłoczków, wedle której mężczyźni, gdy nadszedł czas kolejnego zrywu, szli do powstań i na katorgę, a kobiety stawały się samorzutnie dzielnymi i nieugiętymi strażniczkami sprawy narodowej, ale także – organizatorkami życia społecznego i gospodarczego. Była zatem Pani Regina dziedziczką wielkich i pięknych tradycji polskości kresowej, która zobowiązywała mężczyzn do romantycznej daniny krwi, a kobiety – do upartego pozytywistycznego trwania, zachowania substancji narodowej we wszystkich jej przejawach. A przede wszystkim do kultywowania — wbrew wszelkim przeciwnościom, ograniczeniom i zakazom — tradycji, języka i wiary, i pieczołowitego doglądania sztafety pokoleń, wychowywania młodzieży.

Z perspektywy czasu łatwo dostrzec jak wielki wpływ wywarła ta rodzinna tradycja na działalność organizacji, stworzonej przez Panią Reginę! Patriotyzm jej członków nie był li tylko deklaratywny, a kultywowanie tradycji nie sprowadzało się do organizowania imprez w narodowych kostiumach. Troska o język, samokształceniowa aktywność, konsekwentne pogłębianie wiedzy o historii Polski i tradycjach narodowych, o folklorze i obrzędowości, wreszcie – celebrowanie patriotycznego kalendarza, to zaledwie cząstka owej aktywności. Warto wszakże wspomnieć o innych, mniej widocznych ale arcyważnych działaniach, podejmowanych z inicjatywy Pani Reginy. Przypomnijmy zatem chociażby jej wspólne ze Śp. Leonem Piskorskim działania na rzecz porządkowania polskich grobów; czy nie pobrzmiewa w tym nuta tak charakterystycznej dla kresowej tradycji pamięci „Dziadów”? Przypomnijmy zaangażowanie się Związku Polaków w odrodzenie pamięci o petersburskich zasługach wybitnego Polaka i kapłana – biskupa Antoniego Maleckiego, którego imię Związek z czasem przyjął. Przypomnijmy troskę o szkolnictwo polonijne (w tym – instytucjonalną naukę języka polskiego), co z jednej strony wyraziło się poparciem dla odrodzenia zespołu folklorystycznego w Szkole im. Mickiewicza („Polanie”), a z drugiej – zaowocowało w momencie pierwszego kryzysu w miejscowym ruchu polonijnym, wywołanego brakiem stałej siedziby, powstania Gabinetu Metodycznego w Liceum Słowiańskim (a wcześniej była jeszcze Biblioteka ZP).

Wielkie tradycje petersburskiego ruchu polonijnego to wszakże nie tylko kultywowanie języka i tradycji, ale także tworzenie struktur swoistej samopomocy, dzielenie się posiadanym kapitałem ludzkim, doświadczeniem i wiedzą. Właśnie owa tradycja pozytywistyczna, oparta na samokształceniu i samopomocy, zrealizowała się w środowisku polonijnym, któremu przewodziła Pani Regina, w różnorodnych celnych inicjatywach, jak chociażby Stowarzyszenia Polskich Lekarzy, niosących pomoc niezamożnym rodakom …. . Nieuchronnie nasuwa się tutaj myśl o odrodzeniu tych pięknych idei, które niegdyś stanowiły o sile i znaczeniu „starej” Polonii, tej sprzed 1914 roku.

Na koniec jedna jeszcze konstatacja – obserwacja historyka i dyplomaty, ale także organizatora życia kulturalnego i naukowego. Otóż z perspektywy doświadczeń dnia dzisiejszego, w realiach kolejnego kryzysu ruchu polonijnego nad Newą, zrodzonego przez ponowny brak siedziby, trzeba dobitnie powiedzieć, iż działacze i struktury, wyrosłe w kręgu Związku Polaków (dzisiaj już — Kongresu Polaków w Sankt Petersburgu), znakomicie zdali ten trudny egzamin. Właśnie owo pozytywistyczne zacięcie, wpojone im przez Reginę Szyszko, nakazujące prowadzenie działalności w każdych – nawet najskromniejszych — warunkach, i wyszukiwanie wszelkich dla niej możliwości, mrówczy wysiłek budowania kadrowego i materialnego zaplecza, pozwoliło przejść zwycięsko przez kolejne kryzysy i daje prawo dobrze rokować na przyszłość. Bez wątpienia, odejście Pani Reginy zamyka pewną epokę, ale organizacja jest przecież w dobrych rękach, kierowana przez Jej najpojętniejszą i najgorliwszą uczennicę – córkę Lilię. Zatem możemy chyba posłużyć się wobec Jej dzieła i Jej wychowanków trawestacją pięknej frazy o ich wielkich poprzednikach ze znakomitej monografii Ludwika Bazylowa „Polacy w Petersburgu” (1984), iż wszystko co polskie krzepło i piękniało ….. .

Każdy, kto poznał osobiście Panią Reginę, wie, iż była osobą zdecydowaną i bezkompromisową, twardą wobec innych, ale i wobec siebie, a przy tym prywatnie bardzo skromną i ujmującą, wzruszającą wschodnim zaśpiewem swej polszczyzny. Nie zabiegała o poklask, uznanie, zaszczyty i ordery, bo nie one były Jej celem i potrzebą. Była nią POLSKOŚĆ, pojmowana i rozumiana tak, jak nauczoną Ją w domu rodzicielskim, jak dyktował to Jej kod genetyczny, historia rodzinna, pamięć przodków i wierność wobec ich przekonań. Właśnie w tej roli – depozytariuszki najlepszych tradycji petersburskiej Polonii – odegrała chwalebną i niepoślednią rolę: dobrze zasłużyła się Ojczyźnie Przodków, która przecież była zarazem jej Mentalną Ojczyzną.

Cześć Jej pamięci!

Prof. Hieronim Grala

b. konsul RP w Sankt Petersburgu

b. I radca Ambasady RP w Moskwie

członek Ogólnoświatowego Klubu Petersburżan

Документальный фильм «Жизнь в осаде», основанный на воспоминаниях о блокаде полек, жительниц окружённого города.

20 .rocznica pogrzebu św. Jana Pawła II.

20 .rocznica pogrzebu św. Jana Pawła II.

Dziś, 8 kwietnia, obchodzimy 20. rocznicę pogrzebu św. Jana Pawła II. W tym dniu miliony ludzi z całego świata zgromadziły się w Rzymie, aby oddać hołd Papieżowi, który przez niemal 27 lat przewodził Kościołowi katolickiemu.

Jednak ten dzień to nie tylko czas żałoby, ale również okazja do modlitewnej refleksji nad wartościami, które Święty Ojciec ukazywał swoim życiem: miłosierdziem, miłością, prawdą i wolnością. Uczył nas, by być człowiekiem dla drugiego człowieka, służąc Bogu poprzez służbę bliźniemu.

Jan Paweł II podkreślał, że wolność jest nierozerwalnie związana z prawdą: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32) . Przypominał, że prawdziwa wolność osiągana jest poprzez dążenie do prawdy i służbę innym. 

W tym dniu przypomnijmy sobie jego słowa: „Miłosierdzie jest największym przymiotem Boga” i starajmy się wcielać te wartości w nasze codzienne życie, dążąc do prawdy, okazując miłość i miłosierdzie bliźnim, pamiętając, że prawdziwa wolność polega na służbie innym. Niech pamięć o Świętym Janie Pawle II inspiruje nas do czynienia dobra i umacnia w wierze.

Pamięć o Świętym Janie Pawle II

Służba Bogu przez służbę człowiekowi: pamięć o Świętym Janie Pawle II

Dwadzieścia lat temu, 2 kwietnia 2005 roku, świat pożegnał człowieka, który stał się symbolem wiary, nadziei i miłości. Święty Jan Paweł II – Papież, którego serce należało do Boga i ludzi – zakończył swoją ziemską wędrówkę. Ale dziedzictwo jego życia, przenikniętego służbą Bogu poprzez służbę człowiekowi, nadal jaśnieje niegasnącym światłem. Dziś, w rocznicę jego śmierci, wspominamy go z głęboką wdzięcznością i miłością.

Karol Wojtyła – przyszły Jan Paweł II – urodził się w Polsce i już od młodości uczył się dostrzegać w każdym człowieku obraz Boga. Przeżywszy okrucieństwo wojny i totalitaryzmu, poświęcił swoje życie, by nieść światu światło Ewangelii i uzdrawiać jego rany. Jako pierwszy w historii Papież Polak, przyjął za swoje credo słowa Chrystusa: „Nie lękajcie się!” – zachęcając narody, by nie bały się podążać ku prawdzie i wolności. W każdym swoim geście okazywał szacunek dla osoby ludzkiej i jej niezbywalnej godności, bronił wolności sumienia i niezłomnie stał po stronie prawdy. Mówił, że Kościół powinien „oddychać dwoma płucami” – wschodnim i zachodnim – uznając wartość każdej kultury i każdego duchowego doświadczenia. Dla niego służba drugiemu człowiekowi była drogą do Boga, bo – jak wierzył – poprzez miłość do człowieka wyraża się miłość do Stwórcy.

Święty Jan Paweł II ukochał swoją Ojczyznę – Polskę – i polski lud całym sercem. Ta miłość przenikała całe jego pontyfikaty. Każda pielgrzymka Papieża do Polski była wydarzeniem historycznym: miliony wiernych zbierały się, by modlić się razem i słuchać słów wypowiadanych w ojczystym języku. Jego pierwsze słowa na polskiej ziemi zawsze były modlitwą o Ducha Świętego, by odnowił oblicze tej ziemi. Pod duchowym przewodnictwem Papieża Polacy umacniali się w wierze i nabierali odwagi, by stawić czoła kłamstwu i uciskowi. To właśnie jego wezwania do godności i praw osoby zapaliły iskrę, która później doprowadziła do narodzin „Solidarności” i odzyskania wolności przez Polskę. Papież nie krył łez radości, widząc swoją Ojczyznę wolną i wierzącą. Nazywał Polskę Matką, którą nosił w sercu, i do ostatnich dni modlił się o jej przyszłość.

Nie mniej głęboka była jego troska i miłość do narodu rosyjskiego. Jako syn słowiańskiego narodu, który sam doświadczył prześladowań ze strony bezbożnego reżimu, Jan Paweł II z całego serca pragnął wyciągnąć rękę braterskiej miłości do wschodniego sąsiada. Wierzył, że narody Polski i Rosji są powołane do pojednania i wspólnego świadectwa chrześcijańskiej wiary. Choć nie dane mu było odwiedzić Rosji osobiście, jego myśli i modlitwy często kierowały się na Wschód. Głęboko przeżywał cierpienia Rosjan w XX wieku – miliony ofiar bezbożnej władzy, pokolenia pozbawione dostępu do wiary. W każdym przesłaniu do wierzących w Rosji wyrażał solidarność i nadzieję. Wysyłał tam swoich przedstawicieli, wspierał dialog z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym. Marzył, by Wschód i Zachód chrześcijaństwa znów mogły wspólnie oddychać. Kochał Rosję nie z powodów politycznych, ale z miłości ewangelicznej, współczującej. Uczył, że prawdziwa wolność zawsze opiera się na prawdzie i miłości – tej wolności pragnął również dla Rosji.

Jednym z najbardziej poruszających wydarzeń jego pontyfikatu był Światowy Dzień Młodzieży w 1991 roku w Częstochowie. Po raz pierwszy w historii wzięły w nim udział dziesiątki tysięcy młodych ludzi z byłego ZSRR. Dla wielu z nich było to pierwsze w życiu spotkanie z wolną Europą – a przede wszystkim z żywym, wierzącym narodem polskim. Milionowa rzesza młodych pielgrzymów zgromadziła się wokół Jasnej Góry, by wspólnie się modlić, śpiewać i dzielić wiarą. Jan Paweł II z ojcowską radością witał młodzież z Rosji, Ukrainy, Litwy, Kazachstanu i wielu innych krajów. Mówił o Chrystusie, który daje prawdziwą wolność, i wzywał młodych do budowania Europy opartej nie na polityce, lecz na wspólnych wartościach. Spotkanie w Częstochowie było dla wielu początkiem duchowej drogi – powrotu do Boga i wiary w warunkach nowo odzyskanej wolności. Papież patrzył wtedy na zjednoczoną młodzież Europy i widział spełnienie swoich marzeń – młodych chrześcijan z różnych narodów, którzy razem budują przyszłość pełną pokoju i miłości.

Szczególne miejsce w sercu Jana Pawła II zajmował Sankt Petersburg i tamtejsza wspólnota katolików – zwłaszcza pochodzenia polskiego. Choć nigdy fizycznie nie odwiedził tego miasta, duchowo był z nim mocno związany. Znał dramatyczną historię petersburskich katolików: czasy prześladowań, zamykanych kościołów i rozstrzeliwanych kapłanów. Pragnął przywrócić pamięć o tych, którzy oddali życie za wiarę. W 2003 roku kanonizował Urszulę Ledóchowską – polską zakonnicę, która sto lat wcześniej założyła w Petersburgu sierociniec i tajnie niosła posługę duszpasterską. Jej miłość do ubogich i troska o młodzież stały się wzorem świętości. Dla katolików z Petersburga była to chwila szczególnej dumy: święta, która działała na ich ziemi, została wyniesiona na ołtarze.

Papież nie zapomniał też o duchownych zamordowanych w latach represji. To właśnie Jan Paweł II rozpoczął procesy beatyfikacyjne związanych z Petersburgiem męczenników: ks. Konstantego Budkiewicza, biskupa Antoniego Maleckiego i arcybiskupa Jana Cieplaka. Ksiądz Budkiewicz, proboszcz katedry św. Katarzyny, został rozstrzelany w Wielkanoc 1923 roku. Arcybiskup Cieplak spędził lata w więzieniach, a biskup Malecki zmarł na zesłaniu. Ich historie długo były przemilczane, ale Jan Paweł II przywrócił im należne miejsce w pamięci Kościoła. Dla wiernych w Petersburgu było to znakiem: Kościół pamięta o waszych świadkach, oni nie zostali zapomniani.

Dziś, wspominając Świętego Jana Pawła II, pochylmy głowy w modlitwie wdzięczności. Boże, dziękujemy Ci za światło, które dałeś światu w osobie tego świętego Papieża. Dziękujemy Ci, Janie Pawle II, za Twoje otwarte ramiona, za każde słowo prawdy, za każdą modlitwę i każdy gest miłości. Pokazałeś nam, że służąc człowiekowi, służymy Bogu. Wierzymy, że i dziś modlisz się za nas w niebie.
Święty Janie Pawle II, apostoł prawdy i przyjaciel narodów – módl się za nami. Amen.

СВ.МЕССА В ГОДОВЩИНУ ПАМЯТИ СЛУГИ БОЖЬЕГО КОНСТАНТИНА БУДКЕВИЧА 31.03.2025

СВ.МЕССА В ГОДОВЩИНУ ПАМЯТИ СЛУГИ БОЖЬЕГО КОНСТАНТИНА БУДКЕВИЧА 31.03.2025

В Пасхальную ночь с 31 марта на 1 апреля 1923 года в московской тюрьме выстрелом в затылок был убит прелат Константин Будкевич, настоятель прихода святой Екатерины Александрийской в Санкт-Петербурге (тогда — Петрограде). В годовщину его мученической смерти Архиепископ Павел Пецци совершил юбилейный визит в приход и возглавил Святую Мессу в память о прелате, процесс беатификации которого начался в 2003 году.

Владыке Павлу сослужили епископ Николай Дубинин, священники из Ордена доминиканцев, окормляющие приход св. Екатерины, а также пресвитеры из других приходов и городов Архиепархии.

В начале священнопразднования, приветствуя настоятеля прихода и всех собравшихся в храме, епископ сказал: «Чуть более ста лет назад в этот счастливый день один из величайших свидетелей нашей веры о. Константин Будкевич отдал свою жизнь. Можно сказать, что отдача себя, полная отдача себя ради Христа, ради веры, это одна из задач этого Юбилейного года. Неслучайно Папа Франциск избрал лозунгом этого Святого года слова «Паломники надежды». Он обозначает, что мы (потому что Папа обращается к каждому из нас) являемся, с одной стороны, сынами и дочерями этой надежды, а с другой — её носителями. Я говорю «этой надежды», потому что, увы, не всякая надежда способна рождать новый Народ Божий, а только та, которая поддерживала и сопровождала отца Константина Будкевича, как и монсеньора Малецкого и многих, многих других. Сегодня мой юбилейный визит в эту базилику, в этот храм, где я не бывал уже несколько лет. Поэтому я рад, что Юбилей совпадает с возможностью побыть хотя бы немного с вами. И мы будем пребывать в самом главном. Мы не будем болтать. Мы будем наслаждаться нашим общением, нашим единством во Христе. Это, конечно, и повод для того, чтобы каждый испытал своё сердце и подумал, насколько он способствует этому общению и единству или, напротив, сопротивляется им. Потому что то, что говорит апостол Павел, остается верным и для нас: если мы не созидаем со Христом, то мы разделяем и разрушаем с дьяволом. Поэтому первый акт — это смиренно просить прощения, особенно за наши поступки, мысли, грехи против живого присутствия Христа, который есть Церковь».

Свою проповедь Архиепископ начал с обращения к первому чтению из Книги пророка Исайи, подчеркнув, что эти слова относятся не только к прошлому, но к настоящему времени, и будут относиться к настоящему до конца времен: «Вот, я творю новое Небо и новую Землю».

«Где происходит это новое сотворение? Оно не происходит перед нашими глазами, то есть перед нашими чувствами. Мы можем обнаружить определенное изменение, как, например, в природе, когда чувствуем наступление весны. Но не об этом обновлении тут идет речь. Мы прекрасно знаем, что после весны наступит лето, потом осень, а потом вновь зима, когда всё как будто умирает. И также это обновление не заключается в исцелении сына этого человека из сегодняшнего евангельского чтения, который, как и другие люди, которых исцелял и воскрешал Иисус, потом должны были умереть. Они не были спасены от смерти. Тогда в чем же заключается это новое сотворение? Оно заключается в вере».

Архиепископ подчеркнул, что именно в вере заключается подлинная новизна нашей жизни и смысл этого Юбилейного года — чтобы укрепилась наша вера.

«Иоанн сообщает нам, что это чудо, то есть чудо веры, это второе чудо, которое Иисус совершает в Галилее, у себя на родине, возвращаясь из Иудеи», — сказал владыка Павел. — «Иоанн хочет передать нам, что полное обновление, новое сотворение, произойдет позже. Это лишь знамения, которые показывают тому, кто хочет видеть, рождение этого нового мира. А само обновление, само Воскресение, произойдет именно на Пасху».

Именно это глубоко пережил отец Константин Будкевич, который умер в Пасхальную ночь, в Навечерие Пасхи, сказал епископ: «Наверняка он мог читать всю свою жизнь, а может быть, и всю историю, именно через это событие. Потому что Воскресение — это то событие, без которого ничто не имело бы смысла. Неслучайно апостол Павел скажет, что, если Христос не воскрес, то тщетна была бы наша вера. То есть невозможно было бы ничего созидать. Не было бы смысла вставать по утрам, рожать детей, встречаться с друзьями, трудиться с энтузиазмом. Всё это потеряло бы смысл. Но Христос Воскрес, это начало новой жизни, нового мира, нового Неба и новой земли. Аминь», — завершил свою проповедь Архиепископ.

В завершение Святой Мессы владыка Павел поблагодарил прихожан базилики св. Екатерины за то, что они «поделились» с московским Кафедральным собором дорогим для них историческим распятием, которое на протяжении всего Юбилейного года будет выставлено для поклонения в Москве, после чего вернется в родной храм в Петербурге. «Это утверждает глубокое единство в общении со Христом, которое уже существует. Символически это распятие соединяет все наши общины», — сказал епископ.

Также он горячо поблагодарил отца Оливье Пейрона, постулатора процесса беатификации российских новомучеников: «За один год ему удалось сделать то, чего шесть постулаторов не смогли сделать за предыдущие 30 лет. Благодаря его усилиям также возобновился культ некоторых наших новомучеников, которые, увы, были прежде забыты. Надеюсь, что скоро мы сможем завершить первый, епархиальный, этап этого процесса».

После окончания богослужения все его участники совершили молитву перед памятной доской о. Константина Будкевича, испрашивая у Господа скорейшего признания его святости.

159 лет со дня рождения Евгения Владимировича Васьковского

5 marca przypada 159. rocznica urodzin wybitnego polskiego i rosyjskiego cywilisty oraz procesualisty, Eugeniusza Waśkowskiego – osoby, która wniosła niezwykle wiele w rozwój kontradyktoryjności postępowania sądowego, będącej kluczową gwarancją poszanowania praw człowieka.

Eugeniusz Waśkowski urodził się w mieście Akerman w Besarabii, w rodzinie zubożałego polskiego ziemianina Władimira Waśkowskiego i Maryny z rodu Czachowskich. Dzieciństwo i młodość spędził w Odessie. Po ukończeniu gimnazjum z wyróżnieniem wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Odeskiego, łącząc studia z praktykami w uniwersytetach w Berlinie, Lipsku i Paryżu.

Waśkowski doskonale rozumiał, że prawo to nauka praktyczna i nie może ograniczać się jedynie do samej teorii. Dlatego po zakończeniu studiów rozpoczął praktykę jako przysięgły adwokat w sprawach cywilnych.W 1893 roku przygotował wybitne dzieło „Organizacja adwokatury”, wydane w Petersburgu i będące podstawą jego dysertacji kandydackiej, o której niezwykle pochlebnie wypowiedział się uznany już wówczas profesor G. F. Szerszeniewicz.

W 1901 roku Waśkowski obronił pracę doktorską pt. „Nauka o wykładni i stosowaniu ustaw cywilnych”, która stała się podstawą jego fundamentalnego dzieła „Metodologia cywilistyczna”. Publikacja ta została uznana za klasyczną i do dziś jest wielokrotnie wznawiana.

Po rewolucji w Rosji przeniósł się do Wilna, gdzie od 1921 roku był profesorem Uniwersytetu Wileńskiego, początkowo kierując Katedrą Prawa Cywilnego. Następnie, decyzją Prezydenta Polski Stanisława Wojciechowskiego, objął stanowisko dziekana Wydziału Prawa. Od 1938 roku był członkiem korespondentem Polskiej Akademii Umiejętności.

Eugeniusz Waśkowski wniósł ogromny wkład w rozwój przedwojennego polskiego systemu prawnego. Od 1928 roku był stałym członkiem Komisji Kodyfikacyjnej Rzeczypospolitej Polskiej, zajmując się kwestiami rozwoju polskiego postępowania cywilnego.

II wojna światowa zastała go w Warszawie, gdzie zmarł w 1942 roku. Jednak jego idee w dziedzinie prawa cywilnego, procedury sądowej i etyki prawniczej wciąż żyją, inspirując dzisiejsze pokolenia do stawania w obronie prawa i sprawiedliwości.